Rozświetlacz – kontrowersyjny specyfik do makijażu

Rozświetlacz – kontrowersyjny specyfik do makijażu

Część z nas, zwłaszcza te dziewczyny, których cera należy do tłustego typu, twierdzi, że nie potrzebujemy dodatkowego rozświetlenia na twarzy. Że rozświetlacz to kosmetyk, który wzmaga błyszczenie twarzy, a tego zdecydowanie nie potrzebujemy. Naprawdę, w większym błędzie kosmetycznym chyba nie możemy żyć.

Rozświetlacz, czyli najlepszy przyjaciel każdej cery

rozświetlacz na kości policzkoweW twierdzeniu, które przytoczyłam powyżej zawarty jest jeden, zasadniczy błąd, który związany jest z naszą niewiedzą w temacie składu rozświetlacza. Dobry rozświetlacz na kości policzkowe nie zawiera w sobie wyraźnych, brokatowych drobinek, więc nie może wzmagać błyszczenia twarzy, które przypominałoby dyskotekową kulę. Efekt, który uzyskujemy przy użyciu rozświetlacza bardziej kojarzy się z błyszczącą w słońcu taflą wody i tworzy doskonałą iluzją najlepszego oświetlenia naszej twarzy. Dla osób niedoświadczonych w pracy z rozświetlaczem, szczególnie polecane są jego dwa odcienie: złoty (dla ciepłych typów urody) i srebrny (oczywiście, dla typów chłodnych). Pomiędzy tymi dwoma odcieniami jest jeszcze szampański, czy też platynowy, który pięknie stapia się ze skórą i daje efekt wręcz studyjnego oświetlenia. Kremowy rozświetlacz kładziemy bezpośrednio na podkład, jego pudrową wersję zaś jako ostatni kosmetyk. Do jego aplikacji można użyć małego pędzla do różu lub pędzla ze szpiczastą końcówką. Należy pamiętać, że, aby uzyskać pełen efekt, rozświetlacza używa się nie tylko na kościach policzkowych, ale również na łukach brwiowych, skroni, nosie, brodzie i łuku kupidyna.

Rozświetlacze w świecie kosmetyków nie mają najlepszej pozycji, choć dzieje się to zupełnie niezasłużenie. Zanim wydamy o nich werdykt, postarajmy się wypróbować je na naszej twarzy i sprawdzić, czy uzyskany efekt nie będzie przypadkiem wyglądał u nas naprawdę korzystnie.